Cięzkie jest życie rapera

Już wiem o czym będzie ten kawałek dziecko
Życie rapera jest ciężkie, jest kiepsko
Wstaję, dwunasta mniej więcej, bo trzeba
Do roboty nie pędzę, bo jej nie mam
Znam hasło, wstawaj, dnia nie przegap
Życie jest ciężkie, nie ma przebacz
Pozostaje tylko się zajebać
Przedtem skoczę sobie w lodówce pogrzebać
Lubię sobie przy ty ziewać, aaa
Lubię sobie przy tym śpiewać lala
Potem skręcam gibblartara, go wypalam
To rapowa rzeczywistość szara
Mam jeszcze gwizdek, chcesz pojarać?
Nie, to go za okno wypierdalam, nara
Nie chcę go już w dłoni, niech się goni
Skręcę kolejnego, następnego po nim

Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, ziom
Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, joł

Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, ziom
Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, joł

Cały czas nakręcony jazdą
Mamy piętnastą ruszam na miasto
W autobusach ciasno jak chuj
A ja furą się poruszam, fuj
Bauns, bauns, bauns, bansuj
Włączona klima, muzyka napina
Ciężkie jest życie rapera, przeklinam
To nie moja wina, nie zapominaj
Życie rapera jest męczące
Nic nie zrobię i zarobię pieniądze
Telefon dzwoni, dobra będę o piątce
Omówimy kwestię – koncert – jak sądzę
Na razie mamy tu kwestię korek
Emocje spore, na wstrzymanie biorę
Wszyscy wracają z tyry w tą porę
Ja nie, bo życie rapera jest chore

Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, ziom
Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, joł

Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, ziom
Ciężkie jest życie rapera
Palę gibbony, telefony odbieram, joł

Joł, joł, joł…

Zostaw odpowiedź