Wywiad z Tede

12:08 pm Tede, Wywiady

 

W Wielkim Joł Studio stawiłem się z mieszanymi uczuciami, nie wiedząc jak podejść jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego Hip-Hop’u. Jego osiągnięcia są niezaprzeczalne, ale też bardzo odważne w stosunku do reszty polskiej sceny. Po półgodzinnej rozmowie zobaczyłem, że dystans to dewiza Tedzika, a analiza jego poczynań na poważnie nic tu nie da. Ten wyluzowany wywiad polecam miłośnikom i hejterom.

To może na początek powiesz mi, co to są bezele?
Tede:
To my jesteśmy bezele. Nie jestem w stanie powiedzieć skąd się wzięło to słowo. Przez ostatni rok wymyśliliśmy wiele słów. To jest sekciarskie hasło i nie możemy tego ujawniać, tak jak Jeden Osiem L nie ujawnia, co znaczy Jeden Osiem L. Ale ogólnie jesteśmy elitarną grupą, bezelem nie zostaje każdy.

Powiedz mi coś o gościach na płycie.
Tede:
Tylko koledzy. Gościnnie są Kołcz, Kiełbasa, Numer, CNE, WSZ, DJ Bart i MC Osa GTW. To wszystko. Ze znanych producentów Ostry, Magiera i Ośka.

Wolisz nagrywać pod bity naturalne czy elektronikę?
Tede:
To jest kwestia pojedynczego egzemplarza, nie każdy elektroniczny jest fajny i to samo dotyczy naturalnych bitów. Na ten konkurs dostałem około 1000 bitów i wybrałem z nich 20, a na płytę dostało się 7.

A jaki ogólnie był poziom?
Tede:
Ogólnie poziom przeszedł moje oczekiwania. Ale na przykład było dużo takich koleżków, co słychać było, że rodzice kupili im keyboard. I napierdala taki na tych samych brzmieniach 20 bitów. Albo zdarzył się koleżka - ten był najlepszy, który przysłał bit “Jest imprezka” - pocięty, wszystkie takty poprzestawiane, a drugi bit, który przysłał to był Jay-Z “Smoke That Lalala”, zresztą też pocięty. Ale ogólnie niektóre bity to była kaszana, a niektóre takie, że byłem w szoku. Te bity, których nie użyłem, zamierzam jeszcze kiedyś wykorzystać.

W jakiej kolejności będą wychodziły single do płyty?
Tede:
To jest tak trochę na fristajlu. Pierwszy będzie na pewno ten, który słyszałeś - “Tedunio wiesz”. A jeśli ma się patronat radia takiego jak radio Eska, to oni chcą mieć wpływ na to, jaki będą puszczali singiel. A ja chciałem jakiś taki hardcorowy kawałek na singiel. Ale pierwszy będzie “Tedunio wiesz”, drugi będzie ze Zdzichą na pewno.

A kontaktowaliście się?
Tede:
Jeszcze nie, jutro będziemy się kontaktować. Zdzicha jeszcze nic nie wie, że jest wykorzystana.

Jakiej reakcji się spodziewasz?
Tede:
Trzeba będzie puścić sam podkład bez wokalu, żeby było dobrze. Tyle czasu już pracuję, że tak powiem medialnie nad featuringiem ze Zdzichą, tyle razy już mówiłem, że chciałbym ze Zdzisławą Sośnicką coś nagrać, że w końcu się uda. A gdy poznałem Jacka Cygana na imprezie Top Trendy, to jestem przekonany, że ona już wie o moim istnieniu, więc może da się to jakoś zrobić. Bo docelowo to chcę z nią nagrać kawałek, na razie wykorzystałem tylko sampel. A następny krok to będzie wspólny występ.

A propos tej gali, wiele osób postrzega ten występ jako zupełnie sprzeczny z kanonem Hip-Hop’u
Tede:
Ja już nie muszę się w kanonie Hip-Hop’u pierdolić, dlatego, że już dawno mnie spisali na straty. Zanim wyszła płyta “Hajs, hajs, hajs” już wszyscy wiedzieli o czym ona jest. Że jest zepsuta i o pieniądzach, a jak jej posłuchasz to okazuje się, że tak bardzo o pieniądzach to ona nie jest. Werdykt zapadł zanim ona wyszła, więc jestem już jakby skreślony z góry. Na tym festiwalu podszedł do mnie jakiś redaktor z kamerą i zapytał, jak ja się zapatruję na ideę tej imprezy. Pytam: “Jakiego festiwalu? Ja o niczym nie wiem”, a on mówi: “Tego festiwalu. To co ty tu robisz?”. Powiedziałem, że gram tu 3 kawałki za 4000 zł. Tak jak z Natalią kawałek, taka sama akcja, dla mnie to było dziwne, ale mam dystans do tego, co robię. Bawiliśmy się świetnie, zapłacili nam jeszcze za to i to jest wszystko. A bratać się tam z Kurtem Nielsenem nie zamierzałem i nie będę się bratał. Bo robię to, co chcę robić i mnie nie obchodzi, czy ktoś to będzie rozpatrywał w kategoriach hip-hop’owych.

A jak Cię postrzegają ludzie z tej drugiej strony?
Tede:
Z tej drugiej strony to lubią nas bardzo. Oni się chyba spodziewali, że my tam przyjdziemy i będziemy mówić “wow, same sławy!”, a my tam przyszliśmy i byliśmy na swojej imprezce i wszyscy się z nami witali. Jacek Cygan sam podbił się przywitać, ludzie sobie z nami robili zdjęcia. Było pięknie. Oni już czują oddech na plecach, bo wiedzą, że to jest machina nie do zatrzymania, niedługo my ich wypchniemy z tych salonów. Hip-Hop jest muzyką młodych ludzi i niedługo ci młodzi ludzie ich stamtąd wypchną.

 

Czego byś nie zrobił dla popularyzacji Hip-Hop’u?
Tede:
To musiałyby być jakieś konkretne oferty. Np. Michał Wiśniewski zaprosił mnie do programu, ale się nie zgodziłem. Tego bym nie zrobił.

Czyli nie ma co się spodziewać featuringu Michała Wiśniewskiego?
Tede:
Na razie chyba nie. Ale wiesz, życie nauczyło mnie takiej opcji, że nigdy nie mówię nigdy. Bo w jakimś tam kontekście mógłbym z nim nagrać kawałek, np. gdyby Sylwester Latkowski znowu zaczął mówić, że jestem Papa Dancem, albo Michałem Wiśniewskim polskiego rapu i bardzo by mnie tym wkurwił. Wówczas nagrałbym kawałek z Wiśniewskim z pozdrowieniami dla Sylwestra.

Jakimi teledyskami zamierzasz promować płytę? Masz już wymyślone patenty i ludzi do realizacji?
Tede:
Mamy już odpowiednich ludzi, a o planach nie chcę mówić przed realizacją. Kawałek “Tedunio wiesz” będzie pierwszym singlem i do niego też powstanie teledysk. I nie będzie taki do końca baunsowy tylko z dystansem. Miałem koncepcję, żeby zrobić teledysk z połączenia najpopularniejszych scen z polskich teledysków, typu “Aniele” i 18L, ale nie wszyscy mogliby zrozumieć dowcip.

Powiedz mi coś o trasie Wielkie Joł VIVA Rajd.
Tede:
Mamy chwilowo problemy z zespołem Sistars, który odszedł od nas, ale przygotowujemy się do tego. Ciągle rozmawiamy ze sponsorami, a sponsorzy chcieliby konkretnie wiedzieć, kto tam będzie. Ale mamy już kilku nakręconych, mamy też patenty na koncerty. Na pewno coś z tego będzie.

Być może będziesz mi w stanie odpowiedzieć na pytanie, na które Numer trochę nie chciał odpowiedzieć. Kiedy zbiera się na Warszawski Deszcz?
Tede:
Myślę, że w grudniu wyjdzie płyta. Tak konkretnie. Tzn. mamy 25 kawałków niewydanych, ale one raczej nigdzie się nie ukażą. Mogę ci tylko powiedzieć, że może być niedługo taka akcja, że wydamy kilka kawałków na płycie dołączonej do pewnego czasopisma.

Mam jeszcze pytanie o “Notes”. W kawałku “Dwie siostry” miałeś na myśli jakieś konkretne osoby?
Tede:
Tak. Nie słyszałeś go do końca, gdzie chłopak ginie, zabija go jedna z sióstr. Prawdziwa historia, znam obie z bloku obok. Myślę, że jest szansa, że to usłyszą. Tam jest tak zrobione, żeby nie było 100% ich historii, ale nawiązania są bardzo wyraźne.

Opowiedz mi teraz trochę o DJ’u Buhhu. Jak to wszystko się zaczęło?
Tede:
Zaczęło się przypadkowo. Pomyślałem sobie w pewnym momencie “kurwa, nagram nielegal”. Skończyłem nagrywać płytę “Hajs, hajs, hajs”, którą już nagrywałem trzeci raz i znudziła mi się strasznie i zanim wyszła nagrałem “Hałas”. Z potrzeby nagrywania, nie mogłem nagrać i wydać miesiąc później następnej płyty, bo byłoby, że naciągactwo, a potrzeba nagrywania jest priorytetowa. Bo mógłbym siedzieć i nic nie robić, ale człowiek się zamula i nie ma rozwoju, a jak się dużo nagrywa, to się rozwija. Nagrałem więc to szybko, a jak już miałem 90% materiału to pomyślałem sobie, żeby dorobić do tego jakąś filozofię. Wymyśliłem więc DJ’a Buhha, która to ksywka jest hołdem dla Friza, z którym mieliśmy szyć ubrania BUHH - Blanty Ubrania Hip-Hop. Ale Friz odszedł, więc uznałem, że w taki sposób mogę oddać mu cześć. I w ten sposób DJ Buhh zaczął żyć własnym życiem.

A jak tam następne części?
Tede:
Są gotowe. Trzecia część to będzie “DJ Buhh prezentuje futuring Tede” i to będą same moje futuringi, tylko hostowane przez DJ’a Buhha. To będzie wolumin trzeci, a godzinę po jego premierze będzie premiera woluminu czwartego.

I wszystko przez stronę? Bo pierwsza część była sprzedawana z samochodu.
Tede:
Pierwsza część była sprzedawana z mercedesa Ostasza, natomiast przy drugiej części nie było już tak kolorowo, bo tam jest np. kawałek z Włodiego - z Pomatonu przyjebali się, zaczęli akcję pt.: czy ja tym handluję, żeby mnie ścignąć. Więc teraz możemy to tylko rozdawać. Ale na pewno jakaś szalona akcja promocyjna będzie, bo mamy na to parę pomysłów. Piąta część będzie oficjalnie we wrześniu i będzie się nazywała “Zalegalizowany Buhh”.

A propos zalegalizowanych buchów, powiedz mi jak postrzegasz taką sytuację w Polsce?
Tede:
W maju wejdziemy do Unii, powoli zacznie się to wszystko zmieniać. Ostatnio widziałem jakiegoś mądrego profesora w telewizji, który powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, że legalizacja jest nieuchronna. Więc tylko zmiany w świadomości zostają. Myślę, że jakieś 5 lat na to wystarczy.

 

Na płycie słyszałem jeden bit podchodzący pod stylistykę dancehallową. Myślałeś, żeby trochę więcej zrobić w tym kierunku?
Tede:
Nie, totalnie się tym nie jaram. Mam duży szacunek dla dancehallu, ale reggae’owe wpływy mnie nie jarają. Tak czy inaczej, mamy w planie wydać Wawamuffin w tym roku.

Powiedz mi jeszcze, jakim samochodem teraz jeździsz?
Tede:
Tym samym, co cały czas. Toyotą Forerunner, którą kupił mi Krzysztof Kozak. Zarobiłem na nią. Trzeci rok się nią bujam.

A myślałeś, żeby coś lepszego sobie teraz sprawić?
Tede:
Myślę o tym cały czas, ale wiem, że tego samochodu już nigdy nie sprzedam. To jest moje wielkie marzenie, które zrealizowałem i zawsze, kiedy mówię, że go sprzedaję, on mi się zaczyna pierdolić. Ten samochód ma duszę. Chciałbym mieć BMW siódemkę, taką 6-letnią, to jest do zrobienia, natomiast moim największym marzeniem jest kupienie Żuka i ztuningowanie Żuka. Mam gościa, który spokojnie przez rok mi to będzie robił. Na fajowskich kołach, obniżone zawieszenie, dużo chromu, silnik z Mercedesa. Do zrobienia to jest, wszystko zrobiłem. Tysiąc pięćset złotych kosztuje taki Żuk, a potrzebna mi sama buda. Mam znajomych, którzy będą zapierdalać na samej zajawce zrobienia takiego Low-Żuka. Nie potrzebuję jakiegoś supersamochodu, a poza tym, to jest Polska.

Powiedz jeszcze coś o swoich planach na najbliższą przyszłość.
Tede:
Turbo-kulki po pierwsze, po drugie powrót do deskorolki. We wrześniu DJ Buhh, w grudniu płyta Kołcza i Warszawski Deszcz. A będziemy jeszcze grać koncerty DJ’a Buhha. Myślałem, żeby, jak mnie będzie na to stać, zrobić wszystkie pięć płyt DJ’a Buhha w mp3 na jednej i rozdawać to na koncertach, one się pięknie komponują razem. 100 kawałków DJ’a Buhha, piękne normalnie. No i pracujemy nad otwarciem radia.

Ooo, solidnie. A jak tam z koncesjami?
Tede:
Wniosek już jest złożony.

A jaki byłby profil tego radia?
Tede:
Stricte młodzieżowy. Zasięg na razie lokalny i platforma cyfrowa i Internet. Na razie nie mogę mówić więcej, żeby nie zapeszyć.

Masz już jakiś pomysł na nazwę?
Tede:
Moim pomysłem jest “Radio Miejskie”, ale zobaczymy co Rada Nadzorcza na to powie. Ale coś takiego, coś związanego z miastem. Do młodych ludzi. Rano będzie, gdzie są korki, gdzie są kanary, rozmowy na żywo. Ale to nie będzie tylko Hip-Hop. Reprezentanci poszczególnych gatunków hip-hop’owych też będą mieli swoje miejsce. Nie chcemy zamykać się na pewne grupy, tylko chcemy, żeby dostęp do tego mieli wszyscy, którzy współtworzą tę muzykę. I powiedziałem kiedyś, że kiedy będę miał swoje radio, to też będę dziennikarzem.
A jeszcze chcemy zrobić program telewizyjny. Kiedy rzuciliśmy hasło, że chcemy wypuścić program telewizyjny, wszystkie stacje chciały go kupić, a jeszcze go nie ma. To będzie program komediowy, między Doggie Fizzle Televizzle, a Jackassem.

Wiesz, że jeden z kolesi z Jackassa stracił jądro?
Tede:
Weź, ale no bez przesady. Tak mówię w przybliżeniu, ale nie będziemy robić z siebie debili. Gdyby zatrzymać się w małej mieścinie z ukrytą kamerą, to dopiero są jaja. Mam dwóch agentów, jeden jest wielki i gruby, drugi jest mały i chudy - jak dwie bakterie z “Było sobie życie” - taki duet. Jadą z gorącym dżusem. Poza tym jeszcze wiele pomysłów przed nami, można to pięknie rozkręcić.

Wielkie dzięki za wywiad.
Tede:
Wielkie dzięki, wielkie joł.

Tekst: Patryk Matela

Źródło: hip-hop.pl

 

 

Zostaw odpowiedź