S.P.O.R.T
Pierwsza solowa płyta Tedego, to majstersztyk złożony z trzech elementów: podkłady, sample i teksty. Kolejność zupełnie przypadkowa, bo im dłużej się jej słucha, tym trudniej wyróżnić jeden tylko element.
Po "Nastukafszy"-drugiej płycie 3H/Warszawskiego Deszczu i okazjonalnych projektach samego Tedego, wydawało się, że wiadomo czego się spodziewać. Charakterystycznego, luźnego rymowania, ostrych tekstów i prawdziwego przekazu. "S.P.O.R.T." zaskoczył niewiarygodna prawdą i bezkompromisowością, poczuciem humoru, trafną obserwacją codziennego życia i rewelacyjnymi podkładami.

W każdym numerze, podkład jest ściśle powiązany z tekstem i przekazem. Zaczyna się od drugiego numeru-manifestu Tedego "Łaaał". Imprezowe podkłady uzupełnione tekstami o potrzebie popularności, wierze w sukces i własne siły. W refrenie zupełnie zaskakują zsamplowane małolatki, które na koncetach krzyczą "łaaał". Takich zabawnych i błyskotliwych tekstów i sampli jest u Tedego pełno. Czwarty "Mróz (Pancerfast)" to bujający, bardzo amerykańsko-uliczny bit samochodowy. I przede wszystkim, niesamowita specyficzna melodyka rymowania Tedego. Rymy raz się łamią, raz przechodzą bardzo płynnie. Cięższy klimat, ale numer doskonały. Od razu po nim - hawajskie plaże w podkładach i słoneczny rozleniwiający "Odcinam się". Po kilku bitach, błyskawicznie poprawia humor. Szósteczka to rzecz zwalająca z nóg - "Dyskretny chłód" z zsamplowanym kawałkiem jakiegoś opolskiego, nastrojowego przeboju, wykonywanego a'la Irena Jarocka. W ten platstykowy wokal, wspisuje się Tede ze swoim "dykretny chłód, człowieku, joł". Spokojny podkład z syntezatorowo-gitarowym loopem w kontrze do hard core'owego tekstu - genialne! Następny to sampel ze znanego utworu jazzującego "Ja trwam" - Tedeusz stonowany, ale prawdziwy. Następne świetne utwory to "Ona jest szmatą" i "Baunsuj ze mną" - prawie taneczne, lekkie podkłady, chwytliwe refreny. Gdyby nie ostre, ale bardzo prawdziwe teksty - szansa na prawdziwe przeboje. Numer szesnaście, promujący płytę "Wyścig Szczurów" najbardziej przypomina dokonania Warszafskiego Deszczu z ich wspólnej płyty. Kawałek siedemnasty "Warszafski walczyk"- to niebywała parodia Kapeli Czerniakowskiej, z odpowiednim zaśpiewem i akcentami historia o nielegalnym paleniu marihuany. Rewelacja! Każdy utwór na płycie, muzycznie i tekstowo jest odrębną, zwartą opowiastką. Tede nie mizdrzy się do publiczności, błyskotliwie i co najważniejsze, szczerze opowiada o rzeczach ważnych i imprezowych doświadczeniach, o swoich priorytetach i pieniądzach. Na tym albumie nie ma przypadkowych i częstochowskich rymów. Jest za to prawdziwa zabawa słowami, rytmicznością w nawijce i rymami. Niektóre teksty są do bólu zaskakujące, ten o łapówkarstwie policji (Mróz), ten o puszczaniu się panienek za działkę browna (Ona jest szmatą) i ten o imprezowej wpadce Tedego (Baunsuj ze mną).
Tede określa się jako "liryczny terrorysta", prasa branżowa i środowisko, postrzega go jako charyzmatycznego Emce z niespożytą kreatywnością. Opócz tego, jest dowcipnym, prawdziwym hip hopowcem, z wyraźnymi zasadami i intrygującą osobowością. Przede wszystkim, Tede jest autorem doskonałej płyty "S.P.O.R.T."
Utwory na płycie:
1. Intro
2. Łaaał
3. Witaj w domu
4. Mróz (Pancerfast)
5. Odcinam się feat. Borys
6. Dyskretny chłód
7. Ja trwam
8. Winią nas (skit)
9. Dokładnie tak
10. A pamiętasz jak… (spontan WSZ, CNE)
11. Kontrast
12. Ona jest szmatą
13. Plny II
14. Zawieszka
15. Baunsuj ze mną (feat. Borys)
16. Wyścig szczurów
17. Warszafski walczyk
18. 833.333 PLN
19. Din za drinem (feat.V.E.T.O.)
20. Deszcz / Outro
Recenzja pochodzi z cgm.pl






Grudzień 4th, 2008 - 12:50
numer 19 zle napisany tytul nie
Din za drinem (feat.V.E.T.O.)
tylko
Drin za drinem (feat.V.E.T.O.)